Józek – Życie Warszawy (recenzja)

Z nutką okrucieństwa
Oficyna Ladida Books swoją ofertę kieruje zwykle do najmłodszych czytelników. „Józek” stanowi udane odstępstwo od reguły.
Szwajcarski twórca Nicolas Robel opowiada o dziecku, ale nie dla dzieci. Historia małego chłopca z olbrzymimi dłońmi rozgrywa się w zdeformowanej rzeczywistości, na pograniczu snu i jawy. Z miejsca cieszy oko wysmakowana strona graficzna. Autor posługuje się odrealnioną, sympatycznie obłą kreską.
Z maestrią wykorzystuje monochromatyczne barwy: zieleń i biel z rzadka przełamane czerwienią. Fabułę prowadzi ciekawie, co nie jest łatwe – zazwyczaj surrealistyczne epizody bywają męczące.
Robela męczy tylko swojego bohatera. Balansuje na granicy współczucia, zmuszając czytelników do empatii, by przeskoczyć do dotkliwej ironii i nazbyt prostego czarnego humoru. Te strzały z grubej rury nie przystają do wysublimowanej całości.
Marcin Flint Życie Warszawy